Aug 27

W jednym z wywiadów Moniki Olejnik dla Radia Zet Janusz Palikot dopytywał się o preferencje seksualne Jarosława Kaczyńskiego. Janusz Palikot słynie z zadawania trudnych i kontrowersyjnych pytań politykom Prawa i Sprawiedliwości oraz genialnego marketingu politycznego. Ponieważ wiele z tych wypowiedzi jest obliczonych na konkretny efekt, to ich prawdziwość niejednokrotnie bywa naciągana. Zresztą sama prowokacja często nie ma w sobie nic z prawdziwości, bo jej celem jest zmuszenie do refleksji czy konkretnej reakcji osoby lub osób prowokowanych.
Cała wypowiedź Palikota była bardzo prawdziwa, natomiast moment, w którym Janusz Palikot stwierdził, iż dostaje zdjęcia i listy od osób molestowanych przez “tych polityków”, przez “Jarosława Kaczyńskiego” może świadczyć o kłamstwie. Janusz Palikot szybko dodaje, że to mogą być nieprawdziwe listy. To co widać kiedy mówi “(…) przez Jarosława Kaczyńskiego” to nagłe odwrócenie wzroku od Moniki Olejnik. Janusz Palikot rzadko odwraca wzrok, kiedy wygłasza różne opinie i poglądy. Kiedy człowiek odwraca wzrok nagle w trakcie wypowiedzi, to może to oznaczać że kłamie, gdyż obawia się podświadomie, że rozmówca przejrzy go na wylot przez oczy. Powiedzenie ludowe, że “Oczy są zwierciadłem duszy” nie wzięło się znikąd. Warto o tym pamiętać, kiedy ma się ochotę wprowadzić kogoś w błąd.

written by Jarosław Świątek

Aug 23

Od czasu do czasu, żeby nie zanudzić Państwa zbytnio polityką będę zamieszczał w dziale “Niepolityczne” różne perełki, które są (jak wskazuje nazwa działu) spoza świata polityki. Niedawno w mediach pojawiła się reklama z Katy Perry ( nawiasem mówiąc wyglądająca jak moja koleżanka Ola, którą serdecznie pozdrawiam), która nakłania do wzięcia udziału w konkursie i wygrania wystąpienia w jej nowym teledysku.

W innych wersjach (np. czeskiej, niemieckiej, czarnogórskiej) wyraźnie widać, że Katy jest zmęczona i znudzona powtarzaniem ciągle tych samych kwestii -- pomimo uśmiechu na twarzy, oczy i brwi pozostają w bezruchu, a nawet wskazują na delikatny smutek i zmęczenie.

W polskiej wersji mówi ona już prawie pod koniec, żeby Polacy do niej dołączyli, bo naprawdę tego chce i potrzebuje. W tym miejscu na jej twarzy zaobserwowałem mikroekspresję gniewu:

To bardzo łagodny gniew/złość. Katy Perry najprawdopodobniej nie jest zachwycona tym, że każą jej mówić tego typu kwestię i prosić ludzi, żeby brali udział w jej teledysku. Nie przypuszczam, żeby miało to znamiona uprzedzenia do Polaków, bo żadnych innych przecieków tego typu, kiedy jest mowa o Polsce i Polakach nie ma. Podobnie kiedy mówi w naszym języku powitanie i pożegnanie nie ma cienia pogardy ani obrzydzenia.

written by Jarosław Świątek

Aug 10

Dzisiaj Premier Donald Tusk wypowiedział się co sądzi na temat wczorajszego happeningu pod pałacem prezydenckim. Zebrało się kilka tysięcy osób, które protestowały przeciwko obecności krzyża przed siedzibą prezydenta.
Już na samym początku po słowach: “(…) Ja muszę Państwu powiedzieć, że…” Donald Tusk wzdycha i nabiera powietrza, po czym mówi, że obserwował wczorajsze wydarzenia i nie uważa, żeby pod krzyżem działy się rzeczy straszliwe. Być może i straszliwe nie, ale ten wdech świadczy o tym, że raczej nie jest po nosie premierowi to co dzieje się pod pałacem. Podobnie zresztą jak większości narodu, ale premiera obowiązuje dyplomacja. Dzięki mowie ciała możemy jednak poznać jego postawę w tej kwestii.
Chwilę później premier mówi, że happeningi na całym świecie są organizowane. Wtedy na jego twarzy na krótką chwilę pojawia się pogarda:

Najwyraźniej demonstracje nie stanowią ulubionych form aktywności społecznej, czego nie chce jednak ujawniać opinii publicznej.

Nieco później mówi on, że rolą rządu jest pilnować, żeby nie było zagrożenia życia ludzi przed pałacem i wtedy reagować. Kiedy padają te słowa Tusk okazuje napięcie. Napięcie to może oznaczać, że ma na ten temat jeszcze coś do powiedzenia. Być może uważa, że rząd mógłby również wykonać inne działania w tej kwestii. Z tego fragmentu ciężko jednak wnioskować co premier ukrywa.

Następna oznaka napięcia, który ma nawet znamiona gniewu -- usta są wydłużone, a brwi bardziej ściągnięte do środka, pojawia się kiedy premier mówi, że ostatnią rzeczą jaką by chciał to zorganizowanie własnego happeningu -- tzn bicie ludzi i przeniesienie siłą krzyża. Jego twarz sugeruje, że mógłby chcieć takiego rozwiązania, ale zdaje sobie sprawę, że jest ono niepoprawne politycznie i popularności mu nie przysporzy. Wręcz spowoduje atak środowisk opozycyjnych.

Pod sam koniec Prezes Rady Ministrów twierdzi, że w Warszawie bywały gorsze happeningi, które kończyły się np. obrzucaniem koktajlami mołotowa. Wtedy na jego twarzy na ułamek sekundy pojawia się wstyd.

Najwyraźniej premier albo poczuwa się do odpowiedzialności za zachowanie tłumu w stosunku do policji -- możliwe, że ma na myśli demonstracje gdy był wówczas w opozycji i ta była na jego rękę -- pomagała zbijać kapitał polityczny przeciwko ówczesnemu rządowi. Tego Donald Tusk może się wstydzić i nie chciałby o tym nikomu mówić. Może też być tak, że jest mu wstyd za osoby, które demonstrowały lub ma na myśli protest przeciwko jego rządowi i wtedy jest to poczucie odpowiedzialności za przyczynę tego protestu. Nie możemy niestety tego określić na podstawie jedynie tej krótkiej wypowiedzi.

written by Jarosław Świątek